Jestem Trenerem Świadomości

Moim celem jest dać Tobie doświadczenie maksymalnego potencjału w spokoju, radości i działaniu!Image

Image Jestem w stanie zrozumieć, jak istotna jest znajomość osoby, z którą chce się współpracować i której powierza się swoje sekrety. Jeśli miałbym się przed kimś otwierać, to najpierw chciałbym dowiedzieć się więcej o osobie, której miałbym powierzyć cząstkę siebie, także po to, aby przekonać się, że warto podejmować z nią współpracę, że moje słowa nie pójdą na marne. Chciałbym wiedzieć jakie jest doświadczenie mojego trenera, jak je zdobył i co On może powiedzieć o swojej przeszłości. Zatem zacznijmy od tego, że opowiem kilka historii ze swojego życia po to, żebyś mógł sobie mnie chociaż trochę lepiej wyobrazić.

Być może nie jesteś gotowy do lektury o takiej tematyce, jednak intencja tej lektury jest prawdopodobnie głębsza, niż większość filozofii, z którymi spotkałeś się dotychczas w swoim życiu. Główną hipotezą tej lektury jest to, że eliminując to, co sztuczne, możesz odnaleźć siebie samego w najlepszym wydaniu, pytanie czy jesteś na to gotów?

Moja chęć bycia wobec Ciebie uczciwym, a także uczciwość, z którą przedstawiam pewne historie, nie jest wynikiem bezwzględnego ekshibicjonizmu, a jedynie przeświadczeniem, że to, co najbardziej jednoczy ze sobą ludzi, to problemy, wyzwania, z którymi muszą oni stawiać czoła, a przede wszystkim transformowanie tej zablokowanej energii w kierunku proaktywnego działania. Wierzę również, że poprzez otwarte dzielenie się słabościami, a dzięki temu ich akceptację, człowiek może stać się niezwyciężonym.

Żebym nie był gołosłownym, postanowiłem, że najpierw zaprezentuję Tobie te historie ze swojego życia, których najbardziej się wstydziłem, dopóki nie nauczyłem się akceptować swoich słabości. Po takim wprowadzeniu przejdę już do historii, z których jestem dumny, które pewnie nie miałyby miejsca, gdyby wcześniej nie spotkałyby mnie te, z których dumny nie jestem.

Jako dziecko wychowujące się w katolickiej rodzinie byłem od początku zapoznawany z Bogiem i sakramentami religii katolickiej. Służyłem nawet na mszach jako ministrant i żeby było jasne - nie byłem do tego w żaden sposób zmuszany. Wierzyłem, że służąc Bogu w ten sposób okazywałem szacunek Jemu oraz moje rodzinie. Liczyłem na to, że kiedyś zostanę za wynagrodzony. Kiedy byłem nastolatkiem, nadszedł czas przygotowań do bierzmowania. Nauki i praktyki trwały wiele miesięcy. Kiedy zrealizowałem już wszystkie niezbędne do tego sakramentu zadania, przyjąłem bierzmowanie. Byłem bierzmowany przez arcybiskupa Paetza, który został potem usunięty z kościoła za pedofilię. Ta informacja spowodowała, że zacząłem na nowo wszystko analizować. Stało się dla mnie oczywiste, że żadna instytucja, która zabrania realizacji podstawowych np. Takich jak seksualnych potrzeb człowieka, nie może być oparta na prawdzie. Po dojściu do takich wniosków religia w moim życiu przestała mieć znaczenie. Zacząłem się od niej oddalać. W tej chwili nie odczuwam już potrzeby chodzenia do kościoła i przestałem wierzyć w słowa, które są głoszone w tej “świątyni”.Image

Na pewno znasz to uczucie, gdy z Twojego życia znika coś, czemu się głęboko poświęciłeś i w co wierzyłeś ponad wszystko. Tak, to może być ból po utracie kogoś, ale także kontuzja, która spowodowała, że nie możesz już robić tego, w czym czułeś się naprawdę dobry. To coś co pochłaniało Ciebie i dawało Tobie poczucia bezpieczeństwa, bo z tyłu głowy wierzyłeś, że na zawsze już przy Tobie pozostanie. Do czego zmierzam? No właśnie. Wiara stanowiła istotną część w moim życiu, dlatego po utracie tego w co wierzyłem, a raczej po uświadomieniu sobie, wierzyłem w coś, co nie ma sensu, postanowiłem znaleźć w swoim życiu coś, co wypełni tę pustkę i pozwoli mi poczuć, że znów mam coś, w co warto wierzyć. W ten właśnie sposób odnalazłem medytacja, samo-świadomość oraz poczucie kosmicznej przynależności-jedności z większą całością. Po spędzeniu setek godzin medytując, czy to przy pomocy aplikacji, świadomego biegania, poprawnego oddychania, poczułem, że odnalazłem siebie, swoje szczęście i bezpieczeństwo.Image

Innym istotnym okresem w moim życiu, był czas, w którym zagłębiłem się w politykę. Oddawałem się jej posłusznie i wierzyłem, że mam wpływ na to, co dalej będzie spotykać obywateli naszego państwa i jak koniec końców będzie wyglądało moje życie. Przyszedł jednak czas, w którym zrozumiałem, że nie ma nic bardziej mylnego, niż wiara w to, że w dzisiejszych czasach polityka ma sens. Już w podstawówce na lekcji historii przewijała się definicja demokracji. Demos i Kratos - Żądza ludu. Siła każdego głosu jest taka sama. Każdy ma wpływ na swoje Państwo, jeśli panują w nim demokracja. Niestety z roku na rok, z każdą kolejną wiadomością, kolejnymi wyborami zdałem sobie sprawę, że demokracja nie działa tak jak powinna. Polityka pozostawia wiele do życzenia, ponieważ oparta jest na kłamstwie, Obietnice są wypowiadane słowami dalekimi od prawdy, które wypełniają usta tych, którzy nazywają siebie politykami. Politycy razem z trzecią władzą, którą są media manipulują obywatelami i próbują bezkarnie przekupić mieszkańców na swoją stronę. Przez ten cały wyścig szczurów politycy zapominają o swojej głównej misji, żeby zmienić państwo na lepsze, aby ludziom żyło się lepiej. Zamiast tego słyszymy w radiu, telewizji ciągłe kłótnie, pozbawione szacunku, dyskusje i brak zdolności do tego, by odnaleźć konsensus. Problem z demokracją leży u jej podstaw, z których wynika, że wszyscy jesteśmy równi, a głosy, które oddajemy mają znaczenie. Wiara w równość dzisiaj doprowadza to do sytuacji, gdzie partia polityczna kupuje głosy obywateli zwiększając socjal wprowadzając reformy wygodne dla większości, które na pierwszy rzut oka mają wprowadzać pozytywną zmianę, a tak naprawdę wprowadzają destrukcję. Dobrym tego przykładem jest reforma “500 Plus”. I nie drążąc dłużej tematu, który bardziej dzieli ludzi, niż pojednuje, chciałbym przyznać się Tobie, że podobnie jak kościół, polityka także zniknęła z mojego życia. Czuję się z tym lepiej, mniej się denerwuję. Mam więcej czasu na to, co może zmienić moje życie na lepsze.Image

Zatem porzucenie zainteresowania polityką jest jedną z przyczyn, dla których nie narzekam na swoje samopoczucie. Uważam, że w dobie technologii i powstawania kolejnych systemów ponad instytucją państwa, jego rola będzie zanikać. W erze industrialnej państwo było potrzebne do zabezpieczenia wymiany kluczowych zasobów, a obecna globalizacja świata i zanik granic są oczywiste dla każdego, kto spędził trochę swoje czasu podróżując. Globalizacja z mojej perspektywy jest również najlepszym zabezpieczeniem przed wojnami, bo im bardziej powiązane są ze sobą kraje ekonomicznie, tym mniej opłacają się wojny. Dlatego, dziękuję za to, że żyje w obecnym okresie rozwoju cywilizacji, który moim zdaniem jest najlepszym w historii ludzkości.

Teraz, gdy ludzkość posiada olbrzymią wiedzę na temat działania oraz budowy mózgu media obrały sposób wpływu na świadomość człowieka, nieustannie przejmując jego uwagę. Myślisz, że facebook jest darmowy? Nie, płacisz za niego swoją bezcenną uwagę. Płacą też za tą uwagę reklamodawcy, którzy programują twoją świadomość. Sprytni przedsiębiorcy z nieograniczonymi budżetami z doliny krzemowej zatrudnili najlepszych inżynierów, aby zbudować aplikację, która stymulować będzie Twój mózg, zwany ssaczym. Czy wiedziałeś o tym, że tego typu mózg jest odpowiedzialny za poczucie przynależności do grupy? Za każdym razem, gdy ktoś lubi udostępnioną przez ciebie treść na facebook-u, instagramie lub innej aplikacji, bardziej się od tej aplikacji uzależniasz. Dlatego właśnie czas, który spędzam oglądając media lub social media (wyłączając komunikatory bezpośrednia typu whatsapp, telegram etc) w roku wynosi około 2 h. Facebook-a usunąłem w czerwcu 2017 roku i od tego czasu, jakość moich relacji interpersonalnych poprawiła się znaczącą. Zamieniłem 1000 przyjaciół z facebook na 10 prawdziwych przyjaciół w realu. I była to bardzo słuszna decyzja.Image

Ale nie zbaczając z tematu, tak jak Tobie obiecywałem, powracam do zdradzania reszty intymnych historii z mojego życia. Wspomniałem, że niektórych z nich się wstydziłem i w tym miejscu muszę się Tobie przyznać, że moje życie nie było pozbawione także wszelkiego rodzaju używek. Alkohol, marihuana były istotną jego częścią. Sztuczna stymulacja biochemii w organizmie to najgorszy akapit mojego życia. Już jako nowo narodzony niemowlę w dziesięcio stopniowej skali Apgar zaliczyłem tylko połowę, co było wynikiem tego, że lekarza podali zbyt dużą ilość środka przeciwbólowego mojej mamie. To jednak nie koniec, dużo później, ale w bardzo ważnym okresie wczesnej dorosłości, około dwudziestego piątego roku życia przeszedłem przez terapię oduzależniającą od alkoholu i marihuany. Uzależniłem się od nich szukając ucieczki przed brakiem odpowiedzi na najważniejsze pytania, oraz brakiem pomysłu jak spożytkować mój nadmiar energii. Jednak moje uzależnienie pojawiło się przede wszystkim dlatego, że wciąż byłem nieświadomym o zakłamaniu systemu obywatelem, dawkującym kłamstwo, a następnie uśmierzającym ból używkami, zamiast uświadomieniu sobie swojej niezależności i potrzeby odłączenia się od systemu. Przez zażywanie używek wpadłem w tak wiele tarapatów w sferach pracy, relacji i całego życia, że łatwiej było się po prostu znieczulić. I tu po raz kolejny przyznaje się, że, że przeszedłem w skrajności w skrajność. Uwolniłem się od chwilowego radzenia sobie ze swoim bólem i udręką, nauczyłem się walczyć z problemami będąc w pełni świadomym, dlatego też obecna liczba używek, alkoholu, jakichkolwiek narkotyków, czy leków spożywanych od tego czasu wynosi zero. Ostatni raz, kiedy przyjąłem antybiotyk: Kilkanaście lat temu. Jestem totalnie trzeźwy, a moją biochemię steruję poprzez odpowiednią miksturę snu, relaksu, jedzenia i sportu. W ciągu ostatnich lat przebiegłem maratony, triathlony, a obecnie przygotowuję się do pełnego Iron Mana w październiku. Głęboko wierzę, że każdy kto zastosuje moje rozwiązania dotyczące snu, relaksu, jedzenia i sportu, znajdzie więcej energii, zdrowia i potencjału, niż kiedykolwiek w swoim życiu…

Jak zapewne widzisz, jesteś obecnie na stronie Cyprian Forca, ale musisz wiedzieć, że nie zawsze tak było. Urodziłem się jako Cyprian Gwóźdź - dokładnie pisząc Cyprian Maria Gwóźdź. Przez większą część swojego dzieciństwa byłem jednym z najniższych dzieci w szkole. Mówiąc krótko, miałem chyba więcej kompleksów, niż włosów na głowie. Dopiero gdzieś około 16 roku życia zacząłem intensywnie rosnąć i powoli doganiać rówieśników. Dopiero wtedy wszystko powoli zaczynało się normować.Image

Po skończonym katolickim LO im. Sióstr Urszulanek rozpocząłem edukacja na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Mówiąc delikatnie ta edukacja nie przypadła mi do gustu i robiłem co mogłem, aby przechodzić z semestr na semestr bez szwanku i pojawiając się na uczelni najrzadziej jak to możliwe. I tutaj możesz sobie tylko wyobrazić z jakim wielkim zaskoczeniem przyjąłem informację o tym, że otrzymałem stypendium, kiedy mama podczas śniadania wręczyła mi list z uniwersytetu, w którym było napisane, że kilka miesięcy temu przyznano mi stypendium, tylko pracownicy uczelni nie wiedzą gdzie mają wysłać pieniądze, bo nie podałem numeru swojego konta bankowego. Pierwszy raz na oczy widziałem jak mój tata skacze z radości. Nigdy tego nie zapomnę tego widoku, ponieważ nigdy nie należał On osób nad wyraz ukazujących swoje emocje. Z resztą do dzisiaj mówi o sobie, że jest z definicji introwertykiem i myślę, że każdy kto go zna, może bez problemu się z tym zgodzić.Image

W 2007 roku, jako członek organizacji AIESEC, zostałem koordynatorem projektu Akademia Odpowiedzialnego Biznesu, w tym okresie nasłuchałem się już sporo Robbinsa, Golemana, Cialdiniego, co w połączeniu z moim poziomem energii, dawała całkiem niezłe combo charyzmy. Międzynarodowa konferencja, którą zorganizowałem ze swoim 7 osobowym zespołem przyciągnęła ponad 100 studentów z całej Europy i szereg partnerów, a wśród nich najwięksi z największych PwC, TP S.A., Danone, Deloitte, GSK, Nestle, Microsoft. Koledzy z grupy na Uniwersytecie mnie podziwiali, a ja czułem się małym Achillesem, bo byłem jedną z bardziej rozpoznawanych osób w Polsce, która działała w ramach idei odpowiedzialnego biznesu (CSR).Image Image

Następnie udałem się na 6 miesięczną praktykę do Indii, gdzie kontynuując rodzine tradycje zainteresowania designem, zająłem się projektowaniem graficznym. To było dość nietypowe, nie mówiąc irracjonalne, skoro posiadając znajomości na poziomie narodowym w wielu poważnych firmach, zupełnie zmieniłem branżę. Pamiętam, że wtedy mówiłem coś o tym, że mam już dosyć korporacji i zamiast uczestniczyć w rozgrywkach korporacyjnych chcę stworzyć coś wielkiego.

Podczas 6 miesięcznej praktyki w Indiach, nie tylko musiałem znosić temperaturę na dworze ponad 40 stopni, jak również morze biedy i wysypiska śmieci na co drugim rogu ulicy. I dlaczego właśnie Indie wybrałem do rozwoju umiejętności z zakresu designu. Oczywiście okazała się, że mam większe pojęcie na temat projektowania, niż Hindusi, co przyczyniło się niezliczonych walk związanych z estetyką oraz strategiami projektowania. Do tego, zacząłem palić regularnie marihuannę, była ona niezwykle tania, na dodatek czułem, że podnosi moje zdolności do projektowania, dopóki nie zrozumiałem, że powoli zmienia mnie w roślinę. Ściągnąłem do Indii również mojego 18 letniego brata, który zaczął wtedy projektować i robi to z powodzeniem do dnia dzisiejszego. Na szczęście mój młodszy brat nie polubił się z marihuaną. Oczywiście z bratem przeprowadziliśmy na miejscu niezliczoną ilość konfliktów np na temat tego, że potrafił żywić się coca-colą i nic nie jeść. Miałem wrażenie, że mnie nienawidzi, za to, że go tam sprowadziłem… Lata później, gdy odwiedziłem bo w Berlinie okazało się, że wszystkim swoim znajomym przedstawił wspaniałą historię ze swojej praktyki w New Delhi i jak wiele się tam nauczył. Bycia starszym bratem trójki młodszego rodzeństwa to ciężka i niewdzięczna robota…

Wróciłem jednak z Indii do Polski w dobrym nastroju, świetnym portfolio i dobrze wypozycjonowanej stroną. Poznałem paru kumpli i razem zrobiliśmy start up Open Fiesta. Przyjazna społeczność, która lubi gotować i dzielić się posiłkami. Mieliśmy wizję stworzenia aplikacji dzięki której ludzie mogą wspólnie gotować i jeść i zawierać cenne znajomości. To co zrobiliśmy w 5 osób, szybko przekształciło się w platformę kulinarną, a artykuł w Głosie Wielkopolski, który nazwał nas „Kulinarnym facebookiem”, spowodował, że czułem się jak lokalny, kulinarny Mark Zuckerberg. To było coś świetnego, większość znajomych traktowała mnie jak przyszłego milionera, dziewczyny ustawiały się w kolejce, a ja szczęśliwy ze swoimi kolegami wkrótce zostaliśmy pokazani w Panoramie w programie TVP2 (fragment z Panoramy na youtube), gdzie znowu porównywano nas do kulinarnego facebooka. Oczywiście, każdy z nas przedstawił się jako nie tylko specjalista od technologii internetowych, ale również kucharz. O naszym projekcie wypowiadał się nawet Okrasa, On także zachwalał nasz projekt. I choć Open Fiesta wydawała się strzałem w dziesiątkę, to nie zarabiała pieniędzy, a przecież za coś trzeba było jeść… Dlatego też zmęczony internetem i jego iluzorycznością postanowiłem pójść w innym kierunku.Image

Znowu zmieniłem branżę, tym razem na szkolenia. Używając umiejętności designerskich stworzyłem branding i stronę szkoły Real School. Nasłuchałem się się Tima Ferrisa i jego książki „4-godzinny tydzień pracy” i stwierdziłem, że sprzedam coś czego jeszcze nie ma, opisałem 4 jednodniowe szkolenia i wystawiłem je na gruperze. Każde 1 dniowe szkolenie było przecenione z 499 zł na 49 zł (tą przecenę zaproponowała konsultantka z Grupera), a ja przypadkowo sprzedałem ponad 300 wejść (referencje uczestników). Wtedy dopiero zaczął się pracowity okres w moim życiu. Musiałem przeprowadzać ośmiogodzinne szkolenia dla ponad 300 ludzi. Pracowałem naprawdę intensywnie, a wieczorami, aby oczyścić swój umysł paliłem marihuanę i słuchałem DN’B.

Szczyt heroizmu w swojej archetypowej podświadomości osiągnąłem, gdy podczas Akademii Umiejętności w 2012 roku przeprowadziłem szkolenie “Maksymalna Pewność Siebie” na Uniwersytecie Kopernika, Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, Uniwersytecie Warszawskim i jeszcze 4 innych uczelniach wyższych. Sale szkoleniowe były wypełnione po brzegi. A dla mnie wspomnienia prowadzenia tych szkoleń przed tłumem studentów, pozostają diamentami dumy, tym bardziej, że szkolenie zostało bardzo wysoko ocenione przez uczestników. Jednak w tym miejscu pewnie zaskoczę Ciebie informacją, że Real School zamknął swoją działalność w momencie gdy jak wszystko inne, po prostu mi się znudziło... Pomimo przeszkolenie ponad 1000 osób i ten projekt przeszedł do historii. Postanowiłem stworzyć projekt, który będzie automatyzować doświadczenie, które daje Real School w postaci aplikacji internetowej. Miałem już dość powtarzania tego samego przed publiką…ImageImage

I właśnie tak postanowiłem zrobić, największy projekt i jak się potem okazało największy błąd w mojej historii. Dosyć mocno beknąłem wtedy moją chęcią stania się prawdziwym liderem, niczym Steve Jobs. Miłość do firmy Apple i jego guru przejąłem od mojego ojca, który pracował na Macach od zawsze i był wiernym wyznawcą Steve’a, tak jak zresztą i ja. Postanowiłem stworzyć super projekt MotivateMe.

MotivateMe miała to być aplikacja niczym „skrzyżowanie umysłu i technologii”. Aplikacja ta miała pomóc w wyznaczania celów i motywowania do ich osiągania. Postanowiłem ją stworzyć współpracując z ludźmi z instytucji zwanej Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Jak się później okazało, to był wielki błąd. Jak prawie każda rządowa instytucja, zrobiła co mogła aby uprzykrzyć mi życie zalewając tandetną komunikacją i wysyłając mi co tydzień listy z pytaniami o projekt, które najczęściej były takie same, co tylko dodawało czary goryczy przed skomplikowanym projektem. Muszę przyznać, że 30% kwoty, która jest z dofinansowana idzie na biurokrację. Gdybym był wtedy mądrzejszy, to zatrudniłbym sekretarkę i dyktował jej odpowiedzi na ich pytania. Otrzymałem od PARP 170 000 zł przedpłaty z całego budżetu 700 000 zł na stworzenie aplikacji MotivateMe (wywiad w ONTV na temat MotivateMe). Do dnia dzisiejszego mam zobowiązania finansowe wobec tej instytucji i płacę gorzką cenę za marzenie, które chciałem zrealizować. Pamiętam dumę, gdy patrząc na swoje konto w banku, obserwowałem kwotę 170 000 zł. Taka kwota w oczach takiego młodego człowieka, jakim byłem dodatkowo podbijała moje ego. Pamiętam, radę ojca: „lepiej to oddaj”. Nie posłuchałem…

Byłem jak combo Tony Robbins + Steve Jobs + Tim Ferris w jednym, wiedziałem, że podbiję system tym projektem i to tylko kwestia czasu, gdy będę multimilionerem. Miałem 25 lat i przeświadczenie, że sprzyja mi szczęście, bo otrzymując to dofinansowanie byłem autorem projektu, „1 z 10 innych”, któremu się udało. Miałem wizje stworzenia aplikacji, która da ludziom możliwość tworzenia swojej wizji oraz motywowania się do jej osiągnięcia. Chciałem stworzyć genialny program motywacyjny, który był interaktywny i którym społeczność skupiona wokół projektu będzie się wzajemnie motywować. Chciałem być jak interaktywny Robbins. Skrzyżowanie najlepszego co dała technologia i psychologia sukcesu. To był by wspaniały początek nowego życia dla całej społeczności i dla mnie jako jej twórcy. Miałem idealny plan, dobry projekt oraz zapewnioną pomoc rodziców jeśli chodzi o zaplecze finansowe, ponieważ trzeba było wziąć kredyt, z którego potem PARP miał zwrócić 80%.

Już wtedy miałem sporą wiedzę z zakresu NLP. Przeszedłem szkolenie trenerskie pod okiem dr. Johna Gridnera, samego twórcy tej metodologii. Dlaczego NLP u Johna Grindera, bo był to nauczyciel Tonego Robbinsa w którym byłem zakochany. Z Grinderem zresztą pokłóciłem się na szkoleniu, ponieważ pokazywał za mało rzeczy w praktyce, a za dużo teoretyzował. Dzięki temu mnie zapamiętał i mam z nim kontakt do dzisiaj. Mój certyfikat trenerski, który zajął 3 tygodni (sam proces egzaminacyjny 3 dni), za który zapłaciłem 25.000 zł był bezużyteczny w obliczu moich ówczesnych zbliżających się problemów. Śmieszy mnie przewrotność życia, skoro człowiek, który miał stworzyć aplikację do maksymalizacji potencjału innych, nie potrafił ogarnąć swojego własnego. Image

Gdybym tylko wiedział wtedy, że 2 lata później, będę siedział jako totalny bankrut na garnuszku u mojej babci, nie mając pieniędzy na kupienie sobie chipsów i coca coli…

Powoli wszystko zaczęło się walić. Coś poszło źle z projektem, przepełnił go chaos. To interesujące jak życie nagle potrafi przewrócić się do góry nogami. Rozwód moich rodziców spowodował utratę zaplecza finansowego do tego projektu. Potem pojawiły się uszczerbki na zdrowiu, spowodowane tym, że w obliczu stresu zacząłem nadużywać używek, które były nieodłączoną częścią mojego życia i pomagały mi się “relaksować”. Następnie zacząłem tracić znajomych, bo kto chce mieć za znajomego/kolegę bankruta. I tak właśnie Cyprian Gwóźdź, niedoszły wizjoner, wylądował totalnie spłukany u swojej babci…

Minęło trochę czasu i w końcu zaakceptowałem, że ani ja sam, ani NLP, ani żadna mądra książka, ani nawet członkowie rodziny, którzy wyciągnęli pomocną dłoń, mi nie pomogą… Musiałem odbyć terapię w jednych z domów Cenacolo. I tak też przez 3 miesiące, wstawałem o 6 rano, odmawiałem 3 różańce dziennie (znowu przewrotność: antyreligijny człowiek był w organizacji z korzeniami chrześcijańskimi), piłowałem drewno, zmywałem podłogę, doiłem krowy i robiłem jeszcze mnóstwo tych samych monotonnych czynności. Co za paradoks, że to mnie kompletnie wyleczyło. Banda chłopaków z podobnymi problemami, bez żadnych terapeutów i guru, pomogła mi wyjść z tego w czym nie mógł mi pomóc Tony Robbins, John Gridner i Tim Ferris. Co tu dużo mówić, życie wdeptało mnie w ziemię…

Parę miesięcy później, gdy już zacząłem na nowo pracować, Cyprian Gwóźdź ostatecznie umarł, przenośnie i dosłownie. Dosłownie, bo zmieniłem nazwisko, bo chciałem stać się bardziej międzynarodowy. Wybrałem Forc, ponieważ poznałem ludzi o tym nazwisku i ich polubiłem. Forc również kojarzy mi się z Force, a jako fan Gwiezdnych Wojen, mój archetypowy mózg bardzo polubił to słowo. Ironia życia dopadła mnie i tym razem, oczywiście przez własną głupotę. Wszyscy ludzie anglojęzyczni czytają moje nazwisko jako Fork i tak właśnie z Gwoździa stałem się międzynarodowym widelcem.

Gdy wróciłem trzeźwy i rześki do akcji, rozpocząłem współpracę z firmą zwaną Gremon Systems. W Gremon Systems urzekła mnie osoba prezesa, Janosa Loczi. Janos chciał wejść na polski rynek ze swoimi innowacyjnymi produktami przeznaczonymi dla branży ogrodniczej, ale potrzebował kogoś mówiącego po polsku i działającego lokalnie na rynku. I tak czyniąc długą historię krótką, zacząłem pracę jako Menedżer reprezentujący firmę w Polsce, potem na Europę Północną. Wykorzystywałem swoje umiejętności komunikacyjne, NLP, myślenie strategiczne i parę innych do wprowadzenia produktów firmy Gremon Systems na rynek. Co udało się nam z dużym powodzeniem. Do tego stopnia, że na początku 2017 roku w imieniu firmy odebrałem na targach TSW, nagrodę za najbardziej innowacyjny produkt Trutina, a cztery miesiące później na Kongresie Innowatorów, ściskałem ręce premierom dwóch krajów - Polski i Węgier, w gratulacjach za współpracę międzynarodową pomiędzy Polską i Węgrami. Znowu parsknęło ze mnie życie, że osoba apolityczna, otrzymuje „zaszczyt” poznania premierów dwóch krajów jednocześnie. ImageImage

Pięknie to brzmi - ściskanie ręki premierom i odbieranie nagród, ale prawda jest taka, że po prostu spędziłem setki godzin jeżdżac używaną Skodą Octavią po całej Polsce, a potem latając kilkanaście razy w roku do innych krajów, spotykając się z klientami i sprzedając produkt na ponad 400 spotkaniach. I tak po wielu miesiącach ciężkiej pracy osiągneliśmy “sukces”, który był okupiony żmudną i ciężką pracą sprzedażową. Jestem dumny z tego, że dzięki tej pracy, zacieśniła więź pomiędzy Polską i Węgrami.

Jako świadomy człowiek, znalazłem również ogromną radość i pasję w wysiłku płynącym z uprawiania intensywnego sportu. To co początkowo było bieganiem dla relaksu, aby się „odświeżyć” przerodziło się w pierwsze zawody 10 km, potem półmaraton, potem maratony, następnie triathlony. Zadziwiające jest ciało ludzkie i jego szybkość do adaptacji… Kocham sport i on mnie napędza, motywuje do lepszego spania, regeneracji, mądrzejszego odżywiania. Nieraz zastanawiałem się, jak mogę płacić za to, aby wziąć udział w zawodach typu Maraton lub Runmagedon Hardcore, które mnie wykańczają. Ale oprócz zmęczenia, jest duma i radość współzawodnictwa. Image

Jestem zadowolony, że po 15 latach myślenia o wydaniu książki, w końcu, ukazało się moje małe dzieło “Natural”, którą wydałem na początku 2019 roku i która zawiera prostą metodologię utrzymania balansu emocjonalno-hormonalnego poprzez naturalny styl życia. To krótka, skondensowana książka, którą można przeczytać w mniej niż godzinę, a jej przesłanie jest wyjątkowo holistyczne. W książce poruszyłem również tematy rozwoju cywilizacji oraz świadomości jakże istotne, aby zrozumieć tkwiący w ludziach potencjał. Jestem przekonany, że dla wielu osób książka może być inspirującą źródłem, które podnosi siły witalne i kognitywne i daje więcej motywacji do zdrowia, co przyczyni się do dłuższego życia.Image

Jak zapewne widzisz po lekturze tej mini biografii, nie jestem typowym trenerem, moje życie jest usiane wzlotami i upadkami. Paradoksalnie, mój największy upadek, spowodował najbardziej pozytywne zmiany. Jeśli w jakiś sposób urzekła Cię tak historia i jesteś gotowy na współpracę w celu podniesienia swojego potencjału i zdolności to daj znać, kontaktując się ze mną. Oto aktualnie oferowane przeze mnie pakiety:

Co możemy razem zrobić?

Dla osób prywatnych:

  • Podnoszenie pewności siebie poprzez gry społeczne, które pozbawiają lęku przed warunkowaniem społecznym. Wyzwól się z myślenia: Co pomyślą inni?
  • Budowanie naturalnego spokoju, samo-świadomości i pewności siebie poprzez techniki oddechowe, medytację
  • Budowania optymalnych stanów emocjonalnych przy użyciu programowania neuro-lingwistycznego poprzez podłączania silnych emocji do danych celów.
  • Rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów przy zastosowaniu (RTZ) racjonalnej terapii zachowań
  • Podnoszenie własnej atrakcyjności poprzez stworzenie auto-reklamy i poprawienie wizerunku, podnoszącego samoocenę
  • Podnoszenie motywacji poprzez wyznaczania celów oraz budowanie spójnej wizji swojego życia przy wykorzystaniu zaawansowanych wizualizacji
  • Podnoszenie możliwości kognitywnych i poziomu energii poprzez konsultacje żywieniowe w celu zmiany diety i podniesienia samopoczucia
  • Praca z ciałem poprzez Jogę oraz stretching statyczny i dynamiczny na lepsze samopoczucie i lepszą sylwetkę oraz gibkość
  • Budowanie stanu bardzo silnych emocji, które mogą przełamać blokady emocjonalne poprzez łączenie ruchu, wizualizacji i inkantacji
  • Zwiększenie regeneracji i podniesienie ilości energii poprzez zwiększenie jakości snu, dzięki zastosowaniu odpowiedniej rutyny przed snem
  • Budowanie motywacji do sportu poprzez treningi triathlonowe ze dyscyplin biegania, pływania i jazdy na rowerze, w tym treningi siłowe z wykorzystaniem cross-fit w celu podniesienia wydolności oraz siły.

Dla biznesu:

  • Zwiększanie motywacji pracowników poprzez szkolenia motywacyjne, użycie metafor, ćwiczeń, praca w grupach oraz praca indywidualna. Program dostosowywany do potrzeb firmy.
  • Sprzedaż bezpośrednia: Podnoszenie jakości każdego etapu sprzedaży: Od umawiania na spotkania, radzenia sobie z obiekcjami, prezentacji na domykaniu sprzedaży skończywszy. Praca indywidualna ze sprzedawcami oraz szkolenia sprzedażowe
  • Coaching interpersonalny: Praca z managerami i pracownikami nad rozwiązywaniem konfliktów oraz znajdowanie lepszych rozwiązań do problemów poprzez eksploracje dostępnych zasobów